wtorek, 24 lutego 2015
Tych puzzli nikt już nie poskłada
Chciałabym dziś opowiedzieć, jak bardzo jestem inna, jakie noszę piętno w sobie. Teraz w końcu zrozumiałam, kim się stałam. I nie obchodzi mnie już kto się o tym dowie. Gdy mnie poznałeś, wiem już co we mnie widziałeś: wrogą kobietę, ani krakowiankę, ani góralkę, świetny materiał na ofiarę, do wykorzystywania kobietę. Zachowałeś anonimowość, nie przedstawiłeś się swoim nazwiskiem i imieniem, by się nie dowiedziała twoja matka, siostra, dziewczyna, jak ze mną przez lata postępowałeś. Na gg mnie odwiedzałeś, gdy sexu potrzebowałeś. Gdy nogi przed kamerą rozkładałam, piersi pokazywałam, ty się masturbowałeś, potem się ze mnie przed kolegami naśmiewałeś. Poniżałeś. Kiedy ci się znudziłam, serię gwałtów z kolegami zorganizowałeś, wszystkich, którzy mieli z tym jakieś problemy do mnie odsyłałeś. Zachowania nauczyłeś, te same zasady anonimowości stosować kazałeś, bym myślała, że to wciąż ty, mężczyzna mojego życia, moja miłość. W popłoch jednak wpadłeś, gdy cię odwiedziłam, opowiedzenia twoim znajomym przeze mnie prawdy się bałeś. Przez te lata tylko o to się modliłeś, aby nie dowiedziała się o mnie twoja dziewczyna, tylko przed nią respekt czułeś, bo z chłopakami się ze mnie wciąż wyśmiewałeś, ale jej byś tego nie opowiedział. Wstyd poczułeś. Tylko myśląc o niej i porównując mnie do niej krzywdy mi wyrządzone rozumiałeś, lecz wcale ich nie żałowałeś. Byłam i jestem ciągle nie tyle obca, bo nawet nie z Krakowa, co wroga. Uznałeś swoje prawo Boga, by mnie przez lata sexualnie wykorzystywać. Koledzy i twoje środowisko dawało ci ciche przyzwolenie na to. Za to podzielić się kazało, gdy im przyszła ochota. Ilu w końcu mnie zgwałciło? 30, 50, ciągle wam było mało. Dawałeś mnie im po wszystkim jak brudną do podłogi szmatę. Użyta wielokrotnie, jeden po drugim, najpierw ty, potem kolejny itd. Ile lat już to trwa? Ty byłeś przez 8, a od 3 są jeszcze twoi kamraci. Moje życie nie jest już nic warte. Znów rozpaczam, znowu płaczę. Czy mi to dalej grozi: strach, o gwałcie pamięć? Traumy nie da się zapomnieć.
Subskrybuj:
Komentarze do posta (Atom)
(Nie) Pierwszy upadek
Dziękuję Ci, że we mnie wierzysz, że wciąż rad nie dajesz... i każdego jego miarą mierzysz. Tak jak każda dobra matka. Wciąż bardziej podob...
-
Powoli do mnie dociera, ta dziwna świadomość bycia tu i teraz. Czym jestem i kim byłam. Czy ja się aż tak zmieniłam? Mogę się jednak zmienia...
-
Jeśli On Ci kiedyś powie, co tak naprawdę myśli o tobie. To może się uśmiechnę do niego jeszcze, może też się po drodze pogubię, niebożę. I ...
-
A jednak przeszła... Ta miłość w końcu odeszła... Zniknęła znienacka, tak samo nagle, jak nieoczekiwanie się zaczęła... zanim się obejrzała...
Brak komentarzy:
Prześlij komentarz