piątek, 13 lutego 2015
Śmierć uśmiecha się do wszystkich
Frustracja osiąga punkt krytyczny, gdy dzwoni kumpel i o twoim nowo narodzonym dziecku krzyczy. Twój kolega, który ma za zadanie mnie poderwać, wypróbować, zdobyć kolejne dane, na wypadek soboty, gdy będę w samotności konać. Dałeś mu moje gg, bo to dobry kumpel, bo to maminsynek, nie znajdzie sobie żadnej, miałeś do dyspozycji mnie. Wiedziałeś, że po rozstaniu cierpię, dla ciebie to zbyt nudne, zbyt prozaiczne, miałeś już żonę, dzieci, lepiej, żeby o twojej przeszłości nie dowiedziała się. Więc plan uknułeś, że kumplowi taką złamaną, zdesperowaną dziewkę podsuniesz. Wtedy, gdy coś o tobie opowie, będziesz się bronił, że ja mam nie po kolei w głowie i że przecież puszczam z wszystkimi się. Dół okazał się jeszcze głębszy, bo on wyznał, że miałeś mnie tylko dla hecy, by wraz z kolegami moją tuszę obśmiać. Byłam tylko żałosnym kawałem, który śmieszył Ciebie i twoje środowisko całe. I cały czas o wszystkim wiedziałeś, że zdjęcia nagie nie Tobie, lecz twoim znajomym wysyłam, by Cię odnaleźć. Miałeś z tego zabawę, że się zaangażowałam, gdy ty już z inną ślub i dzieci planowałeś. Razem z Tą wiedzą, zniknęła moja godność, sens życia i radość. Już nie ma gdzie przed strachem uciekać, on mnie pokonał, zabił we mnie kobietę, zabił człowieka. Nie ma piękna, nie ma sztuki. Jest kłamstwo, fałsz, sztuczność, obłuda i hipokryzja, bo Twoje wiersze, to zwykła ściema. Wiele w życiu przeszłam, byłam gwałcona i poniżana. Ale żyłam. Dopiero ty potrafiłeś mnie zabić, byłeś tą ręką, która nadgarstki mi przecięła, choć nie użyłeś do tego noża. I wtedy, gdy pękły żyły, gdy krew zalała serce, odczułam nienawiść, tak wielką, że chciałam Cię zabić...ale dziś pragnę tylko tej jednej, własnej śmierci.
Subskrybuj:
Komentarze do posta (Atom)
(Nie) Pierwszy upadek
Dziękuję Ci, że we mnie wierzysz, że wciąż rad nie dajesz... i każdego jego miarą mierzysz. Tak jak każda dobra matka. Wciąż bardziej podob...
-
Powoli do mnie dociera, ta dziwna świadomość bycia tu i teraz. Czym jestem i kim byłam. Czy ja się aż tak zmieniłam? Mogę się jednak zmienia...
-
Jeśli On Ci kiedyś powie, co tak naprawdę myśli o tobie. To może się uśmiechnę do niego jeszcze, może też się po drodze pogubię, niebożę. I ...
-
A jednak przeszła... Ta miłość w końcu odeszła... Zniknęła znienacka, tak samo nagle, jak nieoczekiwanie się zaczęła... zanim się obejrzała...
Brak komentarzy:
Prześlij komentarz