poniedziałek, 9 lutego 2015

Jeszcze się tam żagiel bieli

Pomysł na placek ze śliwkami przychodzi mi do głowy. A zaczęło się tak niewinnie, od herbaty śliwkowej. Jej zapach unosił się w powietrzu i drażnił moje zmysły niczym mężczyzna zbyt młody. Jej ciepło, rozgrzewało moje podniebienie, spływało niżej, po gardle i było to takie pyszne, mało liryczne, mniej prozaiczne a bardziej erotyczne. Otulało mnie swoim oddechem, wsparłam na jego ramieniu głowę. Zrozumiałam, że właśnie śnię najpiękniejszy sen, w jego objęciach jestem i policzek przyciskam do jego dłoni. Wiedziałeś, że za chwilę w dalszą drogę wyruszę, kolejnego spotkania nie wymuszę. Uśmiechnąłeś się do mnie, gdy rozplataliśmy przy odjeździe dłonie. Obiecałeś być zawsze blisko mnie, chciałeś pozostawić w nieświadomości, oszczędzić w takiej chwili rozpaczy, niepotrzebnych łez. Toczyłeś heroiczną walkę, by mi prawdy nie powiedzieć, żeby zapamiętać mnie pogodną, pełną nadziei, chciałeś czuć się mnie potrzebny. A ja chciałam byś przez chwilę był moim mężczyzną, a nie dobrym obywatelem. Mówiłam coś czule, by oddalić rozłąki bóle. Minuty uciekały niczym ułamki sekundy. Patrzyliśmy na siebie do ostatniego momentu, dopóki nasze sylwetki majaczyły na tle widnokręgu. A potem zniknąłeś. Pozostał już tylko surowy zimowy krajobraz Małopolski.

Brak komentarzy:

Prześlij komentarz

(Nie) Pierwszy upadek

Dziękuję Ci, że we mnie wierzysz, że wciąż rad nie dajesz... i każdego jego miarą mierzysz. Tak jak każda dobra matka.  Wciąż bardziej podob...