Zabieram Ci znów chwilę, całą siódmą jej część. Oddaję wciąż za mało, dla mnie to wielki wysiłek woli. Czy słyszysz to, po sali rozległ się śmiech. Patrzę ponad siebie, widzę nieba bezkres. Przez kraty, słyszę szumny świat, uliczny hałas i deszczową pieśń. Czuję tępy ból, nie słyszę głosu sumienia. Może wina przeszła na gangstera, który do zbrodni przymusił mnie. Zdobędę się 44 raz na akt przebaczenia, bo tego ktoś pewnie potrzebuje, tego świata, a w nim małą mnie. Jeszcze chwilę przyglądamy się sobie, bezrozumnie. Żyjemy tu i teraz. Ten chroniczny ból, trauma dobija mnie...A może to za tym chłopcem tęsknota. Ech, teraz już wiem kto zawinił: prastary deszcz.
poniedziałek, 17 sierpnia 2015
Subskrybuj:
Komentarze do posta (Atom)
(Nie) Pierwszy upadek
Dziękuję Ci, że we mnie wierzysz, że wciąż rad nie dajesz... i każdego jego miarą mierzysz. Tak jak każda dobra matka. Wciąż bardziej podob...
-
Powoli do mnie dociera, ta dziwna świadomość bycia tu i teraz. Czym jestem i kim byłam. Czy ja się aż tak zmieniłam? Mogę się jednak zmienia...
-
Jeśli On Ci kiedyś powie, co tak naprawdę myśli o tobie. To może się uśmiechnę do niego jeszcze, może też się po drodze pogubię, niebożę. I ...
-
A jednak przeszła... Ta miłość w końcu odeszła... Zniknęła znienacka, tak samo nagle, jak nieoczekiwanie się zaczęła... zanim się obejrzała...
Brak komentarzy:
Prześlij komentarz