czwartek, 20 sierpnia 2015

Dary losu

Fatalne jest to kart rozdanie. Wszystkie asy zostały przede mną schowane. Mogę się poddać od razu, bo przecież nie mam szans na wojny wygranie, prób wykonałam kilka, ale dalej szkoda czasu na nie. Gdy gram z szulerami, życiowymi oszustami, nie ma sensu spodziewać się gry fair play. Mam ochotę rzucić ci te znaczone karty w twarz, wiem przecież, jak się to skończy, wiem do czego zmierzasz. Pewnie oberwę, jak zwykle za nie swoje dostanę. Jestem tylko niewolnikiem, zabawką dla niej. Postawiłam wszystko na jedną kartę, okazało się, że nie potrzebnie znowu jej zaufałam. Dochodzę wreszcie do punktu, z którego wyszłam, że mianowicie nie jest sprawiedliwe to życie. Po co się właściwie nauce poświęcałam, skoro pracy nie mam, męża też ucząc się nie poszukałam. Może, gdybym o swoje prawo do macierzyństwa się postarała, to dziś byłabym kochana, kogoś za sobą bym miała. Ale ja nie miałam wyjścia. Byłam, jestem i będę tylko marionetką w czyichś rękach. Biedna nieszczęśliwa królewna. Taka blondynka, naiwna, śmieszna i dobrze jej tak, że płacze i jest sama, w końcu żadna samotna kobieta nie będzie przez mężczyzn lubiana. Bo los ma jedną cechę, nie rozdaje darów, te trzeba mieć.

Brak komentarzy:

Prześlij komentarz

(Nie) Pierwszy upadek

Dziękuję Ci, że we mnie wierzysz, że wciąż rad nie dajesz... i każdego jego miarą mierzysz. Tak jak każda dobra matka.  Wciąż bardziej podob...