niedziela, 30 sierpnia 2015

Komu bije dzwon

Znowu go mam, ten moment, kiedy myślę o Tobie. Zatrzymuję się więc, przerywam nie ważne już dokąd wiodącą drogę. Idę teraz w inną stronę, skąd słychać bijące na sumę dzwony. Otwieram ciężkie, dębowe kościelne wrota, podchodzę do krzyża i szeptam: wybacz mi Jezu, zaślepiła mnie własna głupota. Przykładam rękę do Jego ran i na klęczkach, z opuszczoną głową łkam.

Brak komentarzy:

Prześlij komentarz

(Nie) Pierwszy upadek

Dziękuję Ci, że we mnie wierzysz, że wciąż rad nie dajesz... i każdego jego miarą mierzysz. Tak jak każda dobra matka.  Wciąż bardziej podob...