sobota, 1 sierpnia 2015
Obietnice nie spełnione
Może są dla Ciebie dziś właśnie dni dobre, szczęśliwe, pogodne. Wychodzisz w takie dnie w świat z podniesionym czołem, ze spokojem, niczym rycerz nadjeżdżasz białym koniem. Panny stoją już w rządku, oświecając ci drogę odświętnym lampionem. Stoimy wszystkie z uśmiechem i wzrokiem skupionym na Tobie. Wszystkie piękne, włosy mamy rozpuszczone i idziemy w Twoją stronę. Wpatrujesz się również we mnie, krótko, tylko przez jeden moment. Przez ułamek sekundy przypominasz sobie, że kiedyś chciałeś mnie za żonę. Lecz szybko odwracasz głowę.Wybierasz te najpiękniejsze, najzdrowsze, najmłodsze i najśmielsze. Odchodzisz z nimi, a my, które zostałyśmy mogłybyśmy czekać nadal na swoją kolej. Lecz my już się nie nadamy więcej na żonę. Dlatego musimy wyruszyć w daleką nieznaną drogę. Pokonać przełęcze, rzeki, góry, lasy, mosty zwodzone. By dotrzeć w to samo miejsce, w które zmierzasz ze swoim orszakiem, musimy również poznać życie, lecz jego smutniejszą, żałośniejszą, niż twoje panny stronę. I będziemy szły tak zgarbione, zmęczone, zawsze w cieniu, zawsze inne, dziwne i niespełnione.
Subskrybuj:
Komentarze do posta (Atom)
(Nie) Pierwszy upadek
Dziękuję Ci, że we mnie wierzysz, że wciąż rad nie dajesz... i każdego jego miarą mierzysz. Tak jak każda dobra matka. Wciąż bardziej podob...
-
Powoli do mnie dociera, ta dziwna świadomość bycia tu i teraz. Czym jestem i kim byłam. Czy ja się aż tak zmieniłam? Mogę się jednak zmienia...
-
Jeśli On Ci kiedyś powie, co tak naprawdę myśli o tobie. To może się uśmiechnę do niego jeszcze, może też się po drodze pogubię, niebożę. I ...
-
A jednak przeszła... Ta miłość w końcu odeszła... Zniknęła znienacka, tak samo nagle, jak nieoczekiwanie się zaczęła... zanim się obejrzała...
Brak komentarzy:
Prześlij komentarz