czwartek, 10 września 2015
Aniele Boży...
Codziennie tu jest, wytrwale przychodzi, moja podpora, moja tajemnica, mój anioł stróż, który nigdy nie zawodzi. Gdy walczę ze swoimi demonami, gdy śnię na jawie koszmary, on odwraca ich uwagę, zasłania własnym ciałem przed razami. Potem długo leżymy z niewinności odarci, zagubieni, powaleni obosiecznego miecza ciosami. Mimo to on codziennie jest obok, do naśladowania wzór, ideał: człowiek z podniesioną głową. Gdy rozpadam się na kawałki patrzę na jego odbicie, po czym zaciskam mocno pięści, wstaję, otrzepuję z kurzu i idę dalej. A świat się ciągle zmienia, przyspiesza, ludzie odchodzą, mijają jak ten pędzący czas, to on jeden trwa. I choć każdy upadek boli, on rany zabliźnia, cierpienie łagodzi. Każdego dnia. I nadal mi przewodzi, myśl ta: rozmawiaj z ludźmi, jakby taka była wola boża, a z Bogiem, tak jak z ludźmi: ważąc słowa.
Subskrybuj:
Komentarze do posta (Atom)
(Nie) Pierwszy upadek
Dziękuję Ci, że we mnie wierzysz, że wciąż rad nie dajesz... i każdego jego miarą mierzysz. Tak jak każda dobra matka. Wciąż bardziej podob...
-
Powoli do mnie dociera, ta dziwna świadomość bycia tu i teraz. Czym jestem i kim byłam. Czy ja się aż tak zmieniłam? Mogę się jednak zmienia...
-
Jeśli On Ci kiedyś powie, co tak naprawdę myśli o tobie. To może się uśmiechnę do niego jeszcze, może też się po drodze pogubię, niebożę. I ...
-
A jednak przeszła... Ta miłość w końcu odeszła... Zniknęła znienacka, tak samo nagle, jak nieoczekiwanie się zaczęła... zanim się obejrzała...
Brak komentarzy:
Prześlij komentarz