sobota, 27 stycznia 2018
I co z tą wiecznością?
Niektórzy starożytni filozofowie wysnuli teorię, że istnieje coś, co się nieskończonością zwie...Ale inni mówili im, że jednak nie. Chciałabym teraz usiąść wygodnie i móc Ci powiedzieć, idź już sobie. Chcę oddać się myślom i móc na chwilę zapomnieć o Tobie. I pragnę abyś zniknął na zawsze, choć wiem, że jak wrócisz to będzie wszystko jak dawniej. Będę się miotać, leczyć zranienia. Powróci zazdrość, mylne wrażenia, odmienne poglądy i rozbieżne pragnienia. I im bardziej za sobą zostawić to pragnę, tym większe narasta przekonanie, że Cię kochać nie przestanę. Bo ja mogłabym błądzić w ciemności, gdybyś ty był tą ręką, która mnie wyprowadza na rozkwiecone łąki. Moglibyśmy mieć ten świat, który byłby tak bardzo nierealny, ale tylko nasz. Moglibyśmy być tymi pierwszymi, którzy granice snu i jawy przekroczyli, tak dalece, że aż by nam inni zazdrościli. Moglibyśmy być tylko przyjaciółmi, którzy potrzebują swoich dłoni. Ale wiem, że to nic nie zmieni, bo ja czuję do Ciebie coś jeszcze i, że nawet gdy odejdę, to nadal tylko Twoją będę.
Subskrybuj:
Komentarze do posta (Atom)
(Nie) Pierwszy upadek
Dziękuję Ci, że we mnie wierzysz, że wciąż rad nie dajesz... i każdego jego miarą mierzysz. Tak jak każda dobra matka. Wciąż bardziej podob...
-
Powoli do mnie dociera, ta dziwna świadomość bycia tu i teraz. Czym jestem i kim byłam. Czy ja się aż tak zmieniłam? Mogę się jednak zmienia...
-
Jeśli On Ci kiedyś powie, co tak naprawdę myśli o tobie. To może się uśmiechnę do niego jeszcze, może też się po drodze pogubię, niebożę. I ...
-
A jednak przeszła... Ta miłość w końcu odeszła... Zniknęła znienacka, tak samo nagle, jak nieoczekiwanie się zaczęła... zanim się obejrzała...
Brak komentarzy:
Prześlij komentarz