poniedziałek, 8 stycznia 2018

Jaskinia platona

I co teraz? Nadszedł wieczór. Zakończył się pewien życia etap. Teraz trwa już nowy. Smutny, gorzki, ale zwarty i gotowy. A wszystko się dlatego stało, bo byłam tam, gdzie innym pójść się nie chciało. Wyszłam z domu, poza granice kraju, miasta, firmowego pokoju. Bo byłam ciekawa, tego zza krat świata. I czy to, za co walczę, o co proszę, jest zachodu warte. Czy jest tylko pustym, bezdźwięcznym słowem. Pomyślałam, że to zrobię, opuszczę platońską jaskinię i udam się tam, gdzie pali się ogień. A potem przejdę obok ogniska i wyjdę na światło dzienne. Zobaczę słońce, drzewa, kwiaty wiosenne. Rozkwiecone łąki, rozśpiewane ptaki, inne życie, radosne, wolne i jakże piękne, choć tak spokojne. A potem, gdy już się nasycę, nacieszę, powrócę na domowe pielesze. I tak też się stało. Lecz ludziom z jaskini się to nie spodobało. Ograbili, odarli z szat, związali i wyrzucili poza nawias. Bo tego mi pozazdrościli, że ujrzałam inny, piękny, wdzięczny i jakże odmienny od tego jaskiniowego świata świat.

Brak komentarzy:

Prześlij komentarz

(Nie) Pierwszy upadek

Dziękuję Ci, że we mnie wierzysz, że wciąż rad nie dajesz... i każdego jego miarą mierzysz. Tak jak każda dobra matka.  Wciąż bardziej podob...