niedziela, 7 stycznia 2018
Narodu duch zatruty, to dopiero bólów ból.
Czas stanął w miejscu i się nie porusza, bo czekam na swoje odejście z miejsca kaźni, cierpień, katuszy. Śpię. Potem otwieram oczy i czuwam. Czekam. Na krytyczne głosy, rozkazy i donosy. Wytrzymam jeszcze nadchodzące tygodnie. Potem ucieknę. Wpław przez Arktyczny ocean, lub pieszo po lodzie. Gdziekolwiek. Tam, gdzie wiatr mnie zaniesie. Wędrować będę przez Andy, Alpy, Tatry czy Dolomity, aż zedrą się buty, aż na bosych stopach powstaną rany. Zamknę rozdział. Wyrwę kartkę. Zniszczę diamenty krwawe. Dopóki nienawiść zatrutego ducha trawi, dopóty ten naród będzie potęgą, zakałą, panem nad panami. To dopiero ból, bólów, być ponad milionami.
Subskrybuj:
Komentarze do posta (Atom)
(Nie) Pierwszy upadek
Dziękuję Ci, że we mnie wierzysz, że wciąż rad nie dajesz... i każdego jego miarą mierzysz. Tak jak każda dobra matka. Wciąż bardziej podob...
-
Powoli do mnie dociera, ta dziwna świadomość bycia tu i teraz. Czym jestem i kim byłam. Czy ja się aż tak zmieniłam? Mogę się jednak zmienia...
-
Jeśli On Ci kiedyś powie, co tak naprawdę myśli o tobie. To może się uśmiechnę do niego jeszcze, może też się po drodze pogubię, niebożę. I ...
-
A jednak przeszła... Ta miłość w końcu odeszła... Zniknęła znienacka, tak samo nagle, jak nieoczekiwanie się zaczęła... zanim się obejrzała...
Brak komentarzy:
Prześlij komentarz