poniedziałek, 22 stycznia 2018
Sumienie i grzech
Od teraz za 6 tygodni będę zbierać moje plony. Co zrobiłam, jak siałam, czy dobre ziarno miałam, czy uczciwie na roli pracowałam? Czy plon będzie obfity, czy owoc dorodny? Czy mogę się nim szczycić jeżeli pracowałam niegodnie? I odwrotnie, czy wstydzić się jest mądrze, gdy otrzymałam mniej niż ofiarowałam? Tak jest i tym razem. Im bardziej próbuję go kochać, tym większą on czuje odrazę. Teraz znów go nie widzę. Biegnie drogą przez ciemny las. Zewsząd pustka. Nikogo wokół. Tylko on sam. A on wciąż biegnie, zbyt szybko, zbyt wściekle. Ucieka, choć nikt go nie goni. Jeszcze chwila i zniknie po tamtej stronie. Tak wygląda godności koniec.
Subskrybuj:
Komentarze do posta (Atom)
(Nie) Pierwszy upadek
Dziękuję Ci, że we mnie wierzysz, że wciąż rad nie dajesz... i każdego jego miarą mierzysz. Tak jak każda dobra matka. Wciąż bardziej podob...
-
Powoli do mnie dociera, ta dziwna świadomość bycia tu i teraz. Czym jestem i kim byłam. Czy ja się aż tak zmieniłam? Mogę się jednak zmienia...
-
Jeśli On Ci kiedyś powie, co tak naprawdę myśli o tobie. To może się uśmiechnę do niego jeszcze, może też się po drodze pogubię, niebożę. I ...
-
A jednak przeszła... Ta miłość w końcu odeszła... Zniknęła znienacka, tak samo nagle, jak nieoczekiwanie się zaczęła... zanim się obejrzała...
Brak komentarzy:
Prześlij komentarz