wtorek, 30 stycznia 2018

Ostracyzm

Dzisiaj śniłam piękny sen. Ten, o którym marzę, na jawie śnię, spojrzał na mnie i objął mnie. Na tę krótką chwilę, odniosłam wrażenie, że w końcu odnalazłam swoje miejsce. Lecz ziemia w posadach nie zadrżała...ogień wciąż parzy i wiatr wieje nadal. Ja brnę przez tę pustynię, podnoszę się, to znów upadam. I nagle patrzę na świat, a on swoim rytmem żyje, ludzie biegną do pracy, zmieniają dietę, wychodzą za mąż, rodzą dzieci, przechodzą przez pasy. A ja na społecznym marginesie tego świata stoję, bez nadziei, bez przyszłości. Samotnie. Powoli zaczynam rozumieć. Opuszczam głowę...

Brak komentarzy:

Prześlij komentarz

(Nie) Pierwszy upadek

Dziękuję Ci, że we mnie wierzysz, że wciąż rad nie dajesz... i każdego jego miarą mierzysz. Tak jak każda dobra matka.  Wciąż bardziej podob...