środa, 3 stycznia 2018

Rozdział 1

 Miłość. Ona gdy raz się zrodzi, to już nie umiera, nie odchodzi. Zakrywa twarz, zamyka oczy. Nie jest rozpustna, nie żąda rozkoszy. Gdybyś nawet się stoczył i zerwał z nią kontakt, ona by trwała, lecz ty byłbyś o nią uboższy. I gdybyś następnych szukał, to szukałbyś nieskończenie. I gdybyś był sam jeden, to i tak bez niej. I gdybyś nawet miał ogromną wiedzę, znał wszystkie nazwy i wszelkie formy, to oddałbyś się zaledwie we władanie innych mocy. Mniej cierpliwych, mniej sprawiedliwych, powściągliwych, nie tak mądrych. Za to zapewne bardziej rozpustnych, niewiernych, zazdrosnych, zarozumiałych, aroganckich, gniewnych, pysznych, tandetnych, ale przecież dzisiaj tak modnych...

Brak komentarzy:

Prześlij komentarz

(Nie) Pierwszy upadek

Dziękuję Ci, że we mnie wierzysz, że wciąż rad nie dajesz... i każdego jego miarą mierzysz. Tak jak każda dobra matka.  Wciąż bardziej podob...