czwartek, 25 stycznia 2018

W smutku, chorobie...

Nie płacz, uwierz we mnie. Podnieś głowię godnie, idź przed siebie. Kiedyś spotkamy się. Gdzieś tam w drodze, w biegu, pośród uciekającego życia, setek nieważnych spraw. Zatrzymasz mnie lub nie. Ale nie obiecuj więcej rzeczy, których nie jesteś pewien. Świat się nie zatrzyma, życie nie skończy się, wraz z Tobą czy bez Ciebie. Nie chcę Ciebie kochać, jeżeli będziesz odchodził i wracał niczym bumerang. Może ja się zmieniłam, a może ty już mnie nie pamiętasz. Nikt tego nie rozstrzyga, żaden sędzia, ani ława przysięgła. Bo nikt nie widzi tych niewidzialnych ran, tego brzemienia, który noszę na plecach. Ten czas, który nam karę wymierza codziennie różniąc nas, ciągle nam ucieka i nigdy się nie cofa. On do punktu wyjścia nie wraca, dwa razy się nie zdarza. I wiem, że to nie ty, tylko ja jestem szalona, chcąc po twoim odejściu skonać.

Brak komentarzy:

Prześlij komentarz

(Nie) Pierwszy upadek

Dziękuję Ci, że we mnie wierzysz, że wciąż rad nie dajesz... i każdego jego miarą mierzysz. Tak jak każda dobra matka.  Wciąż bardziej podob...