wtorek, 2 stycznia 2018

Mimo to

Średnio się czuję, coraz gorzej słyszę. Już wyszedłeś, lecz jeszcze drży mi warga, dłonie. W powietrzu twój głos dźwięczy, firanka się jeszcze kołysze. A ja stoję po środku pokoju z wyciągniętą w twym kierunku błagalnie ręką, z grymasem na twarzy i nie wiem, o czym myślę. Za chwilę za sprawą twych słów i ja zniknę. Lub tu utkwię w zastygłym ciele, samotna, bez domu. Wyrzekłeś jednak słowo. Dobiegło zza okna pokoju, gdy szedłeś już do swoich zajęć, do domu. Mimo to, przeczuwam między nami ciszę.

Brak komentarzy:

Prześlij komentarz

(Nie) Pierwszy upadek

Dziękuję Ci, że we mnie wierzysz, że wciąż rad nie dajesz... i każdego jego miarą mierzysz. Tak jak każda dobra matka.  Wciąż bardziej podob...