sobota, 28 marca 2015
Dokąd można tak wzdychać?
Nie trać czasu na romantyczne marzenia. Już dość się napłakałam, że kochasz, ale niczego nie zmieniasz. Weź swoje łoże i idź, zmierz się z życiem, za barki je chwyć. Odrzuć szatańskie podszepty, by żyć na niby, w wielu sferach, odkładając rzeczy ważne na przyszłość. Żyj chwilą obecną, tym co tu i teraz. Zdobądź to, co ci czas umili, lecz nie bądź rozpustny, umocnij się w sakramencie. Nie bój się, że się pomylisz. Jeżeli naprawdę oddasz mi serce, to zobaczysz jak będę ci wierna i służyć ci z radością będę. A jeżeli masz siedzieć bezczynnie i zamiast wieść życie mnicha, nieszczęśliwy do marzeń o kobiecie wzdychać, to lepiej się ożeń. Bo może choć jej się przydasz. No nie mnie, tylko tej do której wzdychasz!
Subskrybuj:
Komentarze do posta (Atom)
(Nie) Pierwszy upadek
Dziękuję Ci, że we mnie wierzysz, że wciąż rad nie dajesz... i każdego jego miarą mierzysz. Tak jak każda dobra matka. Wciąż bardziej podob...
-
Powoli do mnie dociera, ta dziwna świadomość bycia tu i teraz. Czym jestem i kim byłam. Czy ja się aż tak zmieniłam? Mogę się jednak zmienia...
-
Jeśli On Ci kiedyś powie, co tak naprawdę myśli o tobie. To może się uśmiechnę do niego jeszcze, może też się po drodze pogubię, niebożę. I ...
-
A jednak przeszła... Ta miłość w końcu odeszła... Zniknęła znienacka, tak samo nagle, jak nieoczekiwanie się zaczęła... zanim się obejrzała...
Brak komentarzy:
Prześlij komentarz