czwartek, 26 marca 2015

Kariera Nikodema Dyzmy

Czy dostałeś się do swojego nieba, z dziewicami jako twoimi kochankami? Zrobiłeś to przecież za obietnicę takiego życia, wystrzeliłeś nas oboje w powietrze, a ja za sobą pociągnęłam swoją rodzinę. Tylko, że dla mnie nie ma tam żadnych darów, jestem w piekle, bo kocham mężczyznę, który mnie i moją przyszłość zabił. Coś, co zapoczątkowała przed setkami laty moja pramatka, zakończyłeś wraz ze mną, z moją śmiercią, w zamian za rajskie życie maharadży. Mnie, z której uczyniłeś swoją niewolnicą, sprzedałeś do innego haremu by mieć więcej siły na lepsze nimfy. Dziś nazywamy to karierą Nikodema Dyzmy. Ja byłam tylko pośrednikiem, trampoliną do większych doznań w ramionach bardziej rozpustnych kobiet. I porzuciłeś mnie, gdzieś na środku drogi, w momencie, gdy stałam się tylko podstarzałym dziwolągiem, obrzydliwą karykaturą, brzydkim kaczątkiem, bo dostrzegłeś swoją męskość i urodę. Uwierzyłeś w siebie, gdy ja już w siebie wierzyć nie mogę. Zmieniłeś styl i już nie pasuje do Ciebie kobieta starsza prawie o dekadę. Czy zapomniałeś? Nie, po prostu pamiętać nie chciałeś.

Brak komentarzy:

Prześlij komentarz

(Nie) Pierwszy upadek

Dziękuję Ci, że we mnie wierzysz, że wciąż rad nie dajesz... i każdego jego miarą mierzysz. Tak jak każda dobra matka.  Wciąż bardziej podob...