niedziela, 29 marca 2015

Kur już zapiał

Dziś byłam na ewangelii i słuchałam dokładnie, o czym księża prawili. Przyglądałam się swojej duszy i co na jej dnie. Odkryłam żałość, smutek. Przyszło zrozumienie Chrystusowych cierpień i Jego w odpowiedzialności osamotnienie. Krzyż swój każdy dźwigać musi, choć nas przytłacza, za gardło chwyta, dusi. Ach Piotrze, czemu się Go wyparłeś? Gdy: czy Go znasz, zapytali stchórzyłeś, ze strachu zamarłeś. A jak Go wcześniej kochałeś? Jak mu wierność i dozgonność obiecywałeś? Nie lubię Cię św. Piotrze, zbytnio przypominasz mi kogoś jeszcze, co wyparł się swego imienia, virtualnego związku ze mną, zaparł się w imię hedonistycznego życia, świętego spokoju, w imię życia bez cierpienia. Zwyczajnie się przestraszył, że uwiódł Marię Magdalenę, kobietę niezamężną i nie - matkę. Bo cóż znaczy kobieta, która nie mając męża do kogoś wzdycha, na niego jak pies wiernie czeka. Kobieta niezależna, to pojęcie w tamtych czasach błędne. Bo kobieta zawsze jest słabsza od mężczyzny, dlatego przez niego wieki wyzyskiwana. Więc gdy jakiś dochód miała, znaczy, że ciałem zarabiała. Bo w tamtych czasach tylko dwie role spełniała: prostytutki i matki. Tylko przez pryzmat ciała była postrzegana. Nie była tym, kim chciała, bo nie była wcale wychowywana. Była potrzebna dopóki dzieci reprodukowała. Jeśli zaś męża nie miała, wówczas żyła w śmiertelnym niebezpieczeństwie. Mogła być za prostytutkę brana i kamieniami obrzucana. Lub jeśli będąc niezamężną dzieci posiadała, mogła zostać przez każdego mężczyznę wraz z dzieckiem zamordowana. A ty, żyjąc w swych górach, gdzie wciąż kobieta niezamężna za pierwszą prostytutkę pokutuje, mnie za usługi sowitą przyjemnością zapłaciłeś. A potem inni o mej "niezależności" się dowiedzieli. I przyszli do mnie górale. O tym, co o mnie wiedzą powiedzieli, tylko sprawiedliwości, przyjemności i ukarania brudnej kobiety chcieli. Ty wówczas odszedłeś, poszukać już lepszej, świętszej. I znalazłeś. Tam, w swej wielkiej wsi, świętą: Matkę - Agnieszkę! Kur już zapiał, choć już trzy razy się mnie wyparłeś, lecz zbyt daleko odszedłeś i nawet go nie usłyszałeś.

Brak komentarzy:

Prześlij komentarz

(Nie) Pierwszy upadek

Dziękuję Ci, że we mnie wierzysz, że wciąż rad nie dajesz... i każdego jego miarą mierzysz. Tak jak każda dobra matka.  Wciąż bardziej podob...