czwartek, 26 marca 2015
Śnieżnobiały ptak
Jestem na straconej pozycji, moja walka niczego nie zmieni. Jestem tylko pozostałym po czekoladce papierkiem, zjadłeś wnętrze i wyrzuciłeś resztę. Teraz próbujesz się za to, co zrobiłeś wybielić. Po co marnujesz kartki na dyskusję, przecież nikt nas nigdy razem nie widział, nikt się do Ciebie o to nie przyczepi. Ja jestem tylko w dowodzie numerkiem, zapomnianą cyfrą. O nas wiedział tylko mój spowiednik. Zawsze jednak w innym kościele się zwierzam, więc zawsze nie tylko za siebie, ale za nas oboje pokuty dźwigam. Walczę już tyle lat, lecz nie wywalczyłam nawet na swoją wolność nadziei. Choć pokazałam wielokrotnie, że mam swoją godność, to nie robiłam tego mądrze, ty zawsze, gdy czegoś chcesz, sprawiasz, żeby wszyscy to widzieli. Jesteś cwany, gdy się bronisz, gdy SWEJ-subiektywnej prawdy dowieść chcesz, piszesz, zwracasz się do innych Wszem i Wobec, by ci dopingowali, aplauzowali. Lecz gdy krzywdę mi wyrządziłeś, ukrywałeś wszystko, tak skrzętnie, żeby się kiedyś twoje kochanki lub koledzy nie czepiali. Jesteś teraz Bogiem, masz u stóp swych świat cały. Młody, ambitny, bez nałogów, bez dzieci, kobiety, bez przeszłości, niczym łza czysty, niczym kreda biały. Zawsze miły, grzeczny, energiczny, nigdy nawet o aborcji nie myślałeś, bo i jak, skoro swoje kobiety przez lata virtualnie wykorzystywałeś, a gdy ich czas mijał, to je porzucałeś. Po co ja to wciąż wspominam, nie draśnie cię nawet moja krzywda. Będziesz dobrym obywatelem, nadal wielkim myślicielem, kobieciarzem-nie, po prostu zwykłym cwaniakiem i farciarzem. Będziesz pisał swoje wiersze, zgrabne, powabne i wyrafinowane, by w zawiłościach ukryć prawdę. Wiesz, ukrywając o sobie i mnie prawdę, szukając alternatywnych zbyt długich tłumaczeń stałeś się zwykłym nudziarzem. Ale prawda kiedyś się pokaże, bo znając twoją prostotę, w końcu się zdradzisz, że miałeś starszą kochankę. Ale kiedyś i tak ktoś nad twym grobem zapłacze, gdy ja w nicość się obrócę, z tym jarzmem żyć wieki będę, że ci nigdy mojej samotności nie wybaczę.
Subskrybuj:
Komentarze do posta (Atom)
(Nie) Pierwszy upadek
Dziękuję Ci, że we mnie wierzysz, że wciąż rad nie dajesz... i każdego jego miarą mierzysz. Tak jak każda dobra matka. Wciąż bardziej podob...
-
Powoli do mnie dociera, ta dziwna świadomość bycia tu i teraz. Czym jestem i kim byłam. Czy ja się aż tak zmieniłam? Mogę się jednak zmienia...
-
Jeśli On Ci kiedyś powie, co tak naprawdę myśli o tobie. To może się uśmiechnę do niego jeszcze, może też się po drodze pogubię, niebożę. I ...
-
A jednak przeszła... Ta miłość w końcu odeszła... Zniknęła znienacka, tak samo nagle, jak nieoczekiwanie się zaczęła... zanim się obejrzała...
Brak komentarzy:
Prześlij komentarz