środa, 25 marca 2015
Odrętwienie
Nie wiem skąd ta pustka w mojej głowie. Zagnieździła się w niej i zdobi me wnętrze niczym dzwon dzwonnicę. Swoim pustym dźwiękiem zagłuszyła kobiece trajkotanie, radość, przejęła kontrolę nad śmiechem. Powagę wprowadziła, jak przewlekły ból, który nie wzmaga się lecz męczy, frustruje i nie wydobywa krzyku, zbyt na to słaby, by przerwać ciszę, za to na tyle dokuczliwy, by odciąć się za każdą małą krzywdę. Cóż się stanie, gdy mnie nikt nie odwiedzi, gdy każdy zapomni o mnie. Zapewne zamienię się w kamień i będę tak trwać w odrętwieniu dopóki choć jeden człowiek myśli o mnie pozytywnie. Czy to litość każe Ci przychodzić do mnie? Brakuje mi Ciebie i twoich ramion, dłoni, twego głosu niskiego. Człowiecze, za czym tak gonisz?
Subskrybuj:
Komentarze do posta (Atom)
(Nie) Pierwszy upadek
Dziękuję Ci, że we mnie wierzysz, że wciąż rad nie dajesz... i każdego jego miarą mierzysz. Tak jak każda dobra matka. Wciąż bardziej podob...
-
Powoli do mnie dociera, ta dziwna świadomość bycia tu i teraz. Czym jestem i kim byłam. Czy ja się aż tak zmieniłam? Mogę się jednak zmienia...
-
Jeśli On Ci kiedyś powie, co tak naprawdę myśli o tobie. To może się uśmiechnę do niego jeszcze, może też się po drodze pogubię, niebożę. I ...
-
A jednak przeszła... Ta miłość w końcu odeszła... Zniknęła znienacka, tak samo nagle, jak nieoczekiwanie się zaczęła... zanim się obejrzała...
Brak komentarzy:
Prześlij komentarz