piątek, 27 marca 2015

Eech...młodość

Co będzie się dziś działo, Boże? Czy będzie lepiej, czy jeszcze gorzej? Szukałam pociechy, w męskości uczciwości. Znalazłam obojętność, namiastkę miłości. Bo młodzi mężczyźni nie dają miłości, są słabi, bezkarni, nie mają konsekwencji świadomości. Lub idą w zaparte mimo braku monopolu na prawdę. Wychowani w czasach wielkiej rewolucji sexualnej, dającej namiastkę wolności. Popychają się wzajemnie do różnych podłości. A gdzie w grę wchodzi ciało, tam człowiekowi jest wciąż mało. Popadają w konflikt z prawem, z samym sobą, w etyczne skrajności. Wiodąc życie podwójne, raz ascetyczne to znów bujne, mają myśli niespójne. Dziś ci mężczyźni młodzi są winni cierpień ludzkości. Mają młodość i urodę, uważają się za bogów. Tak, Bóg stworzył człowieka, a młody człowiek również z swoim boskim dziełem stworzenia, lub niszczenia nie zwleka. To go stawia na równi z Nim, jest leszy od niejednego starszego człowieka. Ale nie bądźmy na nich źli. Postępują źle i trudno się z tym pogodzić. Lecz się mylą tylko dopóki są młodzi. I mimo popełnionych w młodości błędów większość na ludzi wychodzi.

Brak komentarzy:

Prześlij komentarz

(Nie) Pierwszy upadek

Dziękuję Ci, że we mnie wierzysz, że wciąż rad nie dajesz... i każdego jego miarą mierzysz. Tak jak każda dobra matka.  Wciąż bardziej podob...