Czemu, gdy mówisz o sobie, o swoim bólu, chorobach, używasz wzniosłych słów, nietrywialnych porównań, dramatycznie boli cię głowa. A gdy o innych mowa, groźnie marszczysz brew, sycząc, że Polka głupią gęsią, podnosisz głos, szykujesz broń, bo oto wybuchła III Wojna Światowa.
Gdy mnie kochałeś, nie wiedziałeś, że już do końca życia będzie mi smutek i ból towarzyszyć, że będę co noc za Tobą szlochać. Czy mówiąc o miłości, w mych oczach nie znalazłeś potwierdzenia własnej wartości? Czy gdy, być ze mną obiecywałeś, nie wiedziałeś, że Ci wierzę, swą kobiecość gumką wymarzę, że habit zakonny po twym odejściu przywdzieję. Czy wiesz, że wciąż o Tobie marzę, cierpię, na samotność narzekam. Czy wiesz jakie to jest straszne, stracić przyjaciela, nie mieć na Tej ziemi miejsca. Nie wierz, że zawsze możesz "być kim chcesz, kiedy chcesz", w świecie wojen, kryzysu wartości, nie liczą się marzenia. Bo nawet, jeśli wszystko od nas zależy, to powiedz, jak mam siebie zmieniać, jeśli chcąc być matką, jestem już spóźniona i nikt, żadna kobieta, z tym do 40-tki nie czeka.
Subskrybuj:
Komentarze do posta (Atom)
(Nie) Pierwszy upadek
Dziękuję Ci, że we mnie wierzysz, że wciąż rad nie dajesz... i każdego jego miarą mierzysz. Tak jak każda dobra matka. Wciąż bardziej podob...
-
Powoli do mnie dociera, ta dziwna świadomość bycia tu i teraz. Czym jestem i kim byłam. Czy ja się aż tak zmieniłam? Mogę się jednak zmienia...
-
Jeśli On Ci kiedyś powie, co tak naprawdę myśli o tobie. To może się uśmiechnę do niego jeszcze, może też się po drodze pogubię, niebożę. I ...
-
A jednak przeszła... Ta miłość w końcu odeszła... Zniknęła znienacka, tak samo nagle, jak nieoczekiwanie się zaczęła... zanim się obejrzała...
Brak komentarzy:
Prześlij komentarz