środa, 9 lipca 2014
Znajoma twarz
Przecież odeszłam, już na nic nie licząc w otchłań piekieł zeszłam. Przecież zniknęłam, w inny wymiar wchodząc, po stromej ścianie płaczu na dno doliny się osunęłam. Przecież ustępuję za każdym razem miejsca, gdy o mój stołek walki się toczą. Przecież oddałam palmę zwycięstwa, gdy z młodą kochanką zabawa Cię zajęła. Przecież dryfuję na otwartym morzu, na zwłokę grając, drewnianą kłodą się podpierając. Przecież, gdy mówisz kolejny raz, że mnie nie chcesz, znów odchodzę, katusze cierpię. Przecież, kiedy każesz, niewiele się zastanawiając, w głęboką przepaść skaczę. Przecież buduję, zamki z piasku i patrzę gdy inni je rujnują. Przecież, gdy poznać mnie lepiej nie chciałeś, nie stałam się mniej obcą, we mnie już tylko znajomą twarz widziałeś. Przecież, zaledwie krótką chwilę ze mną byłeś, 5 min. szczęścia mi dając. Potem zostawiłeś, do końca życia już swą słabość przeklinając.
Subskrybuj:
Komentarze do posta (Atom)
(Nie) Pierwszy upadek
Dziękuję Ci, że we mnie wierzysz, że wciąż rad nie dajesz... i każdego jego miarą mierzysz. Tak jak każda dobra matka. Wciąż bardziej podob...
-
Powoli do mnie dociera, ta dziwna świadomość bycia tu i teraz. Czym jestem i kim byłam. Czy ja się aż tak zmieniłam? Mogę się jednak zmienia...
-
Jeśli On Ci kiedyś powie, co tak naprawdę myśli o tobie. To może się uśmiechnę do niego jeszcze, może też się po drodze pogubię, niebożę. I ...
-
A jednak przeszła... Ta miłość w końcu odeszła... Zniknęła znienacka, tak samo nagle, jak nieoczekiwanie się zaczęła... zanim się obejrzała...
Brak komentarzy:
Prześlij komentarz