czwartek, 10 lipca 2014
Wdzięczność
Kiedyś radość będzie w nas i pokój, wtedy ciężej będzie pisać wiersze, trudniej stanąć z boku. Ongiś Bóg spojrzy na nas zza chmury, pogrozi nam palcem, groźnie zagrzmi z góry. Wtedy opamiętamy się, rozplączemy nasze ciała, złączymy ręce i pobożnie uklękniemy w podzięce. Że mimo, iż droga była długa i sroga, wiodła przez rozpacz, grzech i upadek, lecz zawiodła nas z powrotem do siebie, do Boga.
Subskrybuj:
Komentarze do posta (Atom)
(Nie) Pierwszy upadek
Dziękuję Ci, że we mnie wierzysz, że wciąż rad nie dajesz... i każdego jego miarą mierzysz. Tak jak każda dobra matka. Wciąż bardziej podob...
-
Powoli do mnie dociera, ta dziwna świadomość bycia tu i teraz. Czym jestem i kim byłam. Czy ja się aż tak zmieniłam? Mogę się jednak zmienia...
-
Jeśli On Ci kiedyś powie, co tak naprawdę myśli o tobie. To może się uśmiechnę do niego jeszcze, może też się po drodze pogubię, niebożę. I ...
-
A jednak przeszła... Ta miłość w końcu odeszła... Zniknęła znienacka, tak samo nagle, jak nieoczekiwanie się zaczęła... zanim się obejrzała...
Brak komentarzy:
Prześlij komentarz