sobota, 2 maja 2015
To piękny dzień
Po tym wszystkim chcesz tylko jednego, wrócić do Zbyszka, do tego pierwszego. Ale kiedy on przestanie mi kity wciskać, że nie jest, nie był nigdy i.... że chce mnie zobaczyć w końcu z bliska. Zajrzeć mi głęboko w oczy, rozpleść spleciony warkoczyk, rozsupłać Goryjski węzeł i przestać się błąkać, w ciemnościach ciągle stąpać. Osiągnąć cel jeden i na nim poprzestać, potem usiąść razem na ławce obok siebie. Przyjrzeć się swoim zmarszczkom, albo zamknąć na tę chwilę oczy i dać się podejść jego ciekawskim pytaniom. Pozwolić mu się z sobą droczyć. A potem odsłonić uśmiechnięte oczy i zrozumieć, że moje szczęście to zwyczajne z nim rozmowy, gdy świat na oślep do przodu się toczy.
Subskrybuj:
Komentarze do posta (Atom)
(Nie) Pierwszy upadek
Dziękuję Ci, że we mnie wierzysz, że wciąż rad nie dajesz... i każdego jego miarą mierzysz. Tak jak każda dobra matka. Wciąż bardziej podob...
-
Powoli do mnie dociera, ta dziwna świadomość bycia tu i teraz. Czym jestem i kim byłam. Czy ja się aż tak zmieniłam? Mogę się jednak zmienia...
-
Jeśli On Ci kiedyś powie, co tak naprawdę myśli o tobie. To może się uśmiechnę do niego jeszcze, może też się po drodze pogubię, niebożę. I ...
-
A jednak przeszła... Ta miłość w końcu odeszła... Zniknęła znienacka, tak samo nagle, jak nieoczekiwanie się zaczęła... zanim się obejrzała...
Brak komentarzy:
Prześlij komentarz