Chciałabym być znów starym, grubym aniołem, tak grubym, by nie móc frunąć do nieba, tylko zostać tu na ziemi, odwiedzając każdego potrzebującego człowieka. Chodziłabym ulicami sobie i słała uśmiechy starym pannom, porzuconym, myślami o pięknej przeszłości i czekaniem na kochanka zmęczonym. I wcale bym im w marzeniach nie przeszkadzała, wcale prawdy nie przekazywała, że luby ma dzieci i żonę. Lecz, byłabym zawsze obok, w pobliżu, w razie, gdyby prawda światło dzienne ujrzała. Wtedy podbiegła bym do niej i za ramię w ostatniej chwili złapała, gdyż ta wiedza by jej całą siłę odebrała. Zaprowadziła bym ją do domu, położyła do łóżka i po prostu wypłakać się bym jej dała.
poniedziałek, 11 maja 2015
Subskrybuj:
Komentarze do posta (Atom)
(Nie) Pierwszy upadek
Dziękuję Ci, że we mnie wierzysz, że wciąż rad nie dajesz... i każdego jego miarą mierzysz. Tak jak każda dobra matka. Wciąż bardziej podob...
-
Powoli do mnie dociera, ta dziwna świadomość bycia tu i teraz. Czym jestem i kim byłam. Czy ja się aż tak zmieniłam? Mogę się jednak zmienia...
-
Jeśli On Ci kiedyś powie, co tak naprawdę myśli o tobie. To może się uśmiechnę do niego jeszcze, może też się po drodze pogubię, niebożę. I ...
-
A jednak przeszła... Ta miłość w końcu odeszła... Zniknęła znienacka, tak samo nagle, jak nieoczekiwanie się zaczęła... zanim się obejrzała...
Brak komentarzy:
Prześlij komentarz