sobota, 3 stycznia 2015
Historia cichej myszy II
Czas od zawsze tak szybko biegnie. Co po nas pozostaje, co jest wieczne? Znajdziesz odpowiedź, gdy oglądniesz się za siebie. I choć, rzeczy gdy się dzieją, zdają się być wielkie, przerażające i nietrwałe, to kiedyś mijają, stają się małe. Przemieniają się we wspomnienie. Konsekwencją życia jest śmierć, a konsekwencją świętości - grzech. Gdy zbyt długo płaczesz i cierpisz, przychodzi sen, on łagodzi wszystkie bóle, krzepi, rekompensuje słabości. To co teraz opowiem, może się wydarzyło lub nie, może jest rzeczywistością, choć pewnie to był tylko zły sen...Wyszedł ze mnie i z pokoju już wyciszony, z tym co się przed chwilą stało, pogodzony. Ja wstałam i odeszłam, nawet o pieniądze nie zapytałam. Potem jeszcze ciągle poszukiwałam. Kilku innych facetów, znających życie wystarczało mi. Jedni byli w łóżku lepsi inni gorsi, żaden nie dorównał Zbyszkowi, co tu kryć. Czy szukałam go? Tak, lecz on był już z inną. Nie płakałam. Lecz kiedyś w końcu do powrotu do domu dojrzałam. Spakowałam plecak, kolega zabukował bilet. Ostatni kochanek mnie kochał, lecz miał żonę. Rozpaczał. Miał zamiar to ciągnąć? Nie znalazł siły, by mnie na przystanek odprowadzić. Ze smutnym uśmiechem go pożegnałam. Zrozumiałam, że z nich wszystkich tylko Zbyszka kochałam.
Subskrybuj:
Komentarze do posta (Atom)
(Nie) Pierwszy upadek
Dziękuję Ci, że we mnie wierzysz, że wciąż rad nie dajesz... i każdego jego miarą mierzysz. Tak jak każda dobra matka. Wciąż bardziej podob...
-
Powoli do mnie dociera, ta dziwna świadomość bycia tu i teraz. Czym jestem i kim byłam. Czy ja się aż tak zmieniłam? Mogę się jednak zmienia...
-
Jeśli On Ci kiedyś powie, co tak naprawdę myśli o tobie. To może się uśmiechnę do niego jeszcze, może też się po drodze pogubię, niebożę. I ...
-
A jednak przeszła... Ta miłość w końcu odeszła... Zniknęła znienacka, tak samo nagle, jak nieoczekiwanie się zaczęła... zanim się obejrzała...
Brak komentarzy:
Prześlij komentarz