piątek, 9 stycznia 2015

Tu czasem wieje wiatr

Wieje wiatr. Mimo to, coś wisi w powietrzu. Jak jakieś ważne pytanie, na które odpowiedzi nikt nie zna. Ja ją znam. Tak jak wszędzie, również i tu toczy się walka. Tylko czy chcę ją znów wygrać? Przypuśćmy, że tak. A wszystko się wydaje takie spokojne, miłe, dobre, lecz to jest pozorów gra. Życie w celi, to nie jest zawiła przenośnia, lecz fakt. Tu nie ma wczoraj, ani jutra. Twoja przeszłość została osądzona, przekreślona, a wraz z nią przyszłość znikła.  Jest okrutna rzeczywistość, teraźniejszość, która po zmroku kona i odradza się każdego ranka. Cztery grube, białe ściany, przez które jednak przenika jedno wspomnienie. Nieoczekiwanie wpada przez otwarte okno, przywiał je wschodni wiatr. Obraz przystojnego mężczyzny, już nie chłopca. Zamykasz go w szklanej butelce. Wieczorami zaglądasz do niego, przywołujesz go w myślach dnia każdego. A on milczy, choć zdaje się mówić: nie, nie jesteś szalona. To ja cię wołam, bo jestem z krwi i kości. I choć bajecznie przystojny, to rzeczywisty. Tajemniczo uśmiecham się teraz.

Brak komentarzy:

Prześlij komentarz

(Nie) Pierwszy upadek

Dziękuję Ci, że we mnie wierzysz, że wciąż rad nie dajesz... i każdego jego miarą mierzysz. Tak jak każda dobra matka.  Wciąż bardziej podob...