sobota, 17 stycznia 2015

Quo Vadis?

Znów wstaje nowy dzień, mroźny i straszny, jak koszmarny sen. Uświadamiam sobie coraz bardziej, że bez Ciebie nie ma słońca, bez słońca, nie ma mnie. Choć ono świeci  nad każdym i wszędzie, dlatego wierzę, że Cię znów odnajdę. I wszystko znów jak dawniej będzie, nawet jeśli raz, czy drugi upadnę. Podniosę się jednak, kurz z butów strzepnę i podążę dalej. Bez celu, bez planu, lecz z duszą na ramieniu. I gdy ujrzę drogowskaz z zapytaniem, czy wybieram drogę krętą, czy prostą to pod nim upadnę, zapłaczę. Umysł z pragnieniami innych sprężę i decyzję podejmę, dokąd pójdę dalej...

Brak komentarzy:

Prześlij komentarz

(Nie) Pierwszy upadek

Dziękuję Ci, że we mnie wierzysz, że wciąż rad nie dajesz... i każdego jego miarą mierzysz. Tak jak każda dobra matka.  Wciąż bardziej podob...