sobota, 3 stycznia 2015
...i po raz ostatni
Kiedy ból jest nie do zniesienia, gdy cię rozrywa, krzyczysz, rwiesz włosy z głowy, rozdrapujesz niewidoczne rany, a twym ciałem rzuca, coś je targa. Gdy pustka rozdziera cię od środka, gdy szamoczesz się, bo on jest dla innej, chce jej, a ty jego wciąż kochasz. Gdy widzisz, że błąd popełni, że potem wróci, lecz już nic powstałej pustki nigdy, żadne słowo "przepraszam" nie zapełni. Gdy jego tłumaczeń słuchasz i po chwili już znika uśmiech od ucha do ucha. Wtedy umierasz dla niego, on myśli, że to tylko na drugą stronę przejście. Że ci właśnie w tym pomaga, wyciąga ręką, wystarczy ją złapać. Nic nie rozumiesz! To nie było moje odejście. Jeszcze nie...
Subskrybuj:
Komentarze do posta (Atom)
(Nie) Pierwszy upadek
Dziękuję Ci, że we mnie wierzysz, że wciąż rad nie dajesz... i każdego jego miarą mierzysz. Tak jak każda dobra matka. Wciąż bardziej podob...
-
Powoli do mnie dociera, ta dziwna świadomość bycia tu i teraz. Czym jestem i kim byłam. Czy ja się aż tak zmieniłam? Mogę się jednak zmienia...
-
Jeśli On Ci kiedyś powie, co tak naprawdę myśli o tobie. To może się uśmiechnę do niego jeszcze, może też się po drodze pogubię, niebożę. I ...
-
A jednak przeszła... Ta miłość w końcu odeszła... Zniknęła znienacka, tak samo nagle, jak nieoczekiwanie się zaczęła... zanim się obejrzała...
Brak komentarzy:
Prześlij komentarz