piątek, 2 stycznia 2015

Historia cichej myszy

Dzisiaj chcesz usłyszeć historię mojej ciszy. Co wtedy czuję, co robię, gdy milknę i zamykam się w sobie. Może Ci jednak opowiem, o przegranej z życiem niejednej walce, opowiem ci moją historię. Choć czuję, że jej nie potrzebujesz, znasz ją, zdarza się, że i takich rzeczy wysłuchujesz. Minęło już szmat czasu od naszego ostatniego spotkania, doskwiera mi samotność, to chyba znak czasu. Wcześniej w Irlandii byłam, o odmianie życia marzyłam. W Polsce umarło marzenie, o mężu, miłości, domu, znikło przyjaźni wspomnienie. On nie zakochał się we mnie, manager z knajpy ocenił mnie jednym spojrzeniem: wystarczająco wulgarna, by po kilku piwach niczego nie pamiętała. Obudził mnie kac i niejasne wspomnienie, że to nie było marzeń spełnienie. Znajoma zaprosiła mnie na piwo, poszłyśmy tam, gdzie on pracował. Myślałam, że inaczej zareaguje, lecz on odwrócił się napięcie: ta Pani wychodzi, niczego ode mnie nie potrzebuje. To był cios w samo serce, mój pierwszy mężczyzna, a potraktował mnie jak powietrze. Nakłonił mnie do aborcji. Wtedy zwątpiłam w szczere męskie intencje. Zagubienie, niepotrzebne słowa, niepotrzebne cierpienie. Gdy poznałam Ciebie, byłam już na samym dnie. Próbowałam się odbić tym razem dla Ciebie, lecz ty byłeś tam, a ja sama, ze swym strachem, wszystko na marne, bezskutecznie. Po mojej zdradzie byłeś już całkiem na "nie". Męski świat ma wiele wad, dostrzega je ten, kto w niego wpadł. Czego ja w nim szukałam, guza tylko dostałam. Jednak, gdy wyjechałam, ciągle o tobie myślałam. Pisaliśmy smsy, ja, że imprezuję, ty, że z dziewczyną oglądasz horrory. Postanowiłam ukryć przed wszystkimi, jak mnie twoja szczerość boli. Wtedy chłopaki z Irlandii, zaprosili na picie Finlandii. Zachłanne spojrzenia, szepty i nachalne dłonie i jedna kobieta w samców gronie. Niewinny mój flirt, jako rewanż na Zbyszku, zmienia facetów w szalonych ogierów. Trochę przeliczyłam swe siły, chciałam tylko pociechy, zapomnieć o Zbyszku z dziewczyną w łóżku. Gdzie mój gaz? Zostawiłam w Polsce, na branie gazu do samolotu jest zakaz. Jak się obronić, gdy mężczyzn kilku, a ty nie masz nawet na taksówkę tych kilku funtów. Wstaję, wychodzę. Wydzwaniają za mną po drodze. Nie odbieram, nawet się nie zatrzymuję, ciemno, lecz chyba trafię...Och, nie! Nie mam nawet na chleb...No więc dobrze, spróbuję. Zawracam, było ich trzech. Miałam tylko zrobić swoje, rozebrać się, laskę, to nie miał być sex. Początek był trudny, facet niezbyt inteligentny, jednak schludny. Obrzydliwy był jego penis, miałam ochotę się znowu stamtąd wynieść, zwymiotować. Następny! Facet z urody przeciętny. Lecz niezwykle miły i hajtniętny. Nauczył mnie swobody, chyba się we mnie bujał, więc mimo, że był żonaty, to dałam mu przyjacielskie lody. Trzeci był przystojny, słyszałam jak płakał, gdy robiłam jego kolegom lody. Trochę się w nim kochałam, chyba on we mnie też, lecz miał już termin ślubu wyznaczony. Cdn.

Brak komentarzy:

Prześlij komentarz

(Nie) Pierwszy upadek

Dziękuję Ci, że we mnie wierzysz, że wciąż rad nie dajesz... i każdego jego miarą mierzysz. Tak jak każda dobra matka.  Wciąż bardziej podob...