piątek, 16 stycznia 2015

Walentynki

Walentynki: 14. lutego 2015. Rano zjem śniadanie, zdrowe, pogodne, jak zawsze, bez szaleństw. W południe pójdę na spacer, dotknę wody w strumieniu, posłucham śpiewu ptaków. Wrócę i usiądę. Nie będę jeść obiadu. Przejadę się na rynek. Rozniosę łańcuszek św. Judy Tadeusza po kilku kościołach.Wrócę do domu. Włączę skypa, porozmawiam z mamą i tacie powiem coś miłego. Potem założę facebooka, by zajrzeć na stronę jego. Przeczytam, że są razem, planują dzieci i przechodzą zakochania fazę. Poczuję znów te skurcze. Zwinę się w kłębek, zawyję z bólu. Pomodlę się jeszcze chwilę i  50 tabletek zażyję.

Brak komentarzy:

Prześlij komentarz

(Nie) Pierwszy upadek

Dziękuję Ci, że we mnie wierzysz, że wciąż rad nie dajesz... i każdego jego miarą mierzysz. Tak jak każda dobra matka.  Wciąż bardziej podob...