piątek, 30 stycznia 2015
Słowa, słowa, słowa
Zapadam się w sobie, gdy słyszę dzienne wieści o Tobie. Układam na półce jedna obok drugiej, wycieram, poleruję i czyszczę. Każdą z osobna podziwiam i dekoruję nią swe wnętrze. Zbieram je wszystkie, nawet te nieetyczne i brzydkie, puste, całkiem bezużyteczne. Otaczam je opieką, nie zazdroszczę, są, bo są. Potem znów się nimi zajmuję kolekcjonuję, liczę. Powtarzam je sobie, umysł nimi ćwiczę. Wychylam ich kielich rano, upijam się nimi w nocy. Szukam w nich pomocy: wiary, nadziei i miłości. Lecz one kierują się w inną stronę i milczą o mnie. I takie milczące tkwią ciągle w mej głowie, i wciąż nie mogę zapomnieć o Tobie...
Subskrybuj:
Komentarze do posta (Atom)
(Nie) Pierwszy upadek
Dziękuję Ci, że we mnie wierzysz, że wciąż rad nie dajesz... i każdego jego miarą mierzysz. Tak jak każda dobra matka. Wciąż bardziej podob...
-
Powoli do mnie dociera, ta dziwna świadomość bycia tu i teraz. Czym jestem i kim byłam. Czy ja się aż tak zmieniłam? Mogę się jednak zmienia...
-
Jeśli On Ci kiedyś powie, co tak naprawdę myśli o tobie. To może się uśmiechnę do niego jeszcze, może też się po drodze pogubię, niebożę. I ...
-
A jednak przeszła... Ta miłość w końcu odeszła... Zniknęła znienacka, tak samo nagle, jak nieoczekiwanie się zaczęła... zanim się obejrzała...
Brak komentarzy:
Prześlij komentarz