sobota, 25 kwietnia 2015
List do Ukochanego!
Drogi ... ! Pytasz mnie co robię, zastanawiasz się dlaczego wciąż nie jestem przy tobie. Wiesz, stale myślę o Tobie, o nas, o naszej trudnej do świętości drodze. Czasem krętej, pod górę. Myślę, że decyzje za szybko podejmuję. Chcę zostać i chcę odejść, chcę się kochać i uprawiać cnotę. Chcę być z Tobą, lecz się boję. Nie będziemy nigdy do naśladowania wzorem. Przy mnie się nie wzbogacisz, nigdy nie zostaniesz historii profesorem. Chciałabym byś odegrał w moim życiu najważniejszą rolę, został moim najstarszym przyjacielem, najmłodszym kochankiem i jedynym mężem. Lecz tak bardzo tego pragnę, że boję się o Tobie myśleć, że mógłbyś zmienić bieg mego samotnego życia zdarzeń. Więc się pewnie nigdy nie dowiesz, że o Tobie wciąż marzę. Czasem tylko szepnę dziwne słowo lub dwa, których możesz nie zrozumieć. Nie miej mi tego za złe.
Subskrybuj:
Komentarze do posta (Atom)
(Nie) Pierwszy upadek
Dziękuję Ci, że we mnie wierzysz, że wciąż rad nie dajesz... i każdego jego miarą mierzysz. Tak jak każda dobra matka. Wciąż bardziej podob...
-
Powoli do mnie dociera, ta dziwna świadomość bycia tu i teraz. Czym jestem i kim byłam. Czy ja się aż tak zmieniłam? Mogę się jednak zmienia...
-
Jeśli On Ci kiedyś powie, co tak naprawdę myśli o tobie. To może się uśmiechnę do niego jeszcze, może też się po drodze pogubię, niebożę. I ...
-
A jednak przeszła... Ta miłość w końcu odeszła... Zniknęła znienacka, tak samo nagle, jak nieoczekiwanie się zaczęła... zanim się obejrzała...
Brak komentarzy:
Prześlij komentarz