czwartek, 16 kwietnia 2015
Poprostu się błąkam
Zwyczajnie sobie chodzę: z jednego pokoju w drugi, trzeci, z jednych ramion w następne przechodzę. Płacę i to robię: namiastki szczęścia doznaję, gdy jestem tu, myślę bardziej intensywnie o Tobie. To wszechogarniająca radość, euforia, gdy piszę z tobą, to wygrywam, czuję, że się od dna odbijam. Lecz potem przychodzi moment podliczenia zysków oraz strat. Straciłam już na szukanie Ciebie tyle lat, przegryzłam tysiące krat, lecz wciąż po swym samotnym więzieniu się błąkam i tylko czasem jakiś strażnik tu zagląda. Przynosząc mi fałszywe wieści o Tobie, żąda zapłaty w naturze...lecz już więcej tego nie zrobię! Więc zamyka mnie w izolatce, by przez judasza podglądać, gdy się ze swymi wadami miotam, gdy płaczę.
Subskrybuj:
Komentarze do posta (Atom)
(Nie) Pierwszy upadek
Dziękuję Ci, że we mnie wierzysz, że wciąż rad nie dajesz... i każdego jego miarą mierzysz. Tak jak każda dobra matka. Wciąż bardziej podob...
-
Powoli do mnie dociera, ta dziwna świadomość bycia tu i teraz. Czym jestem i kim byłam. Czy ja się aż tak zmieniłam? Mogę się jednak zmienia...
-
Jeśli On Ci kiedyś powie, co tak naprawdę myśli o tobie. To może się uśmiechnę do niego jeszcze, może też się po drodze pogubię, niebożę. I ...
-
A jednak przeszła... Ta miłość w końcu odeszła... Zniknęła znienacka, tak samo nagle, jak nieoczekiwanie się zaczęła... zanim się obejrzała...
Brak komentarzy:
Prześlij komentarz