piątek, 17 kwietnia 2015
Tezeusz w labiryncie Minotaura
Jestem w dobrych rękach, otoczona luksusem, owładnięta spokojem. Pod Twoją opieką, czuję, że się mniej boję. Zaglądasz odważnie w me oczy i prowadzisz przez rzeki, mosty. Dzielnie stawiam czoła swoim wrogom, twoim, naszym...czy Tobie? Lecz zaczęło się od kłamstwa, od legendy, że jestem zakochana w księciu, a nie w prostym chłopie. Jednego się bałam, że zrobi się raban, bo on już po słowie. Więc się oddaliłam, różaniec chwyciłam, twarz chustą zakryłam, tożsamość zmieniłam, lub może swą cnotę z łańcucha spuściłam...Kto wie? Choć jak to możliwe, by człowiek cnotliwy zszedł przypadkiem na złą drogę. Nie, nie, mój chłopcze, nic nie ginie w przyrodzie, gdy w toń kamień wrzucimy, zawsze pozostaną kręgi na wodzie. Zrobiłam to sama, prawdę o Tobie za sex kupowałam.Więc gdy już zrozumiałam, co zrobiłam, będąc przez Ciebie kochana, sumienia słuchałam i samobójstwo popełnić chciałam.W labiryncie Minotaura się zagubiłam, przed potworem uciekałam, którego, o ironio, noszę w sobie. I bardzo płakałam, za grzech nieczystości żałowałam. Od smutku, wybaw nas Panie!
Subskrybuj:
Komentarze do posta (Atom)
(Nie) Pierwszy upadek
Dziękuję Ci, że we mnie wierzysz, że wciąż rad nie dajesz... i każdego jego miarą mierzysz. Tak jak każda dobra matka. Wciąż bardziej podob...
-
Powoli do mnie dociera, ta dziwna świadomość bycia tu i teraz. Czym jestem i kim byłam. Czy ja się aż tak zmieniłam? Mogę się jednak zmienia...
-
Jeśli On Ci kiedyś powie, co tak naprawdę myśli o tobie. To może się uśmiechnę do niego jeszcze, może też się po drodze pogubię, niebożę. I ...
-
A jednak przeszła... Ta miłość w końcu odeszła... Zniknęła znienacka, tak samo nagle, jak nieoczekiwanie się zaczęła... zanim się obejrzała...
Brak komentarzy:
Prześlij komentarz