sobota, 18 kwietnia 2015

Wydmuszka

Mój statek tonie. Woda już jest w maszynowni, wchodzi na piętra, porywa przedmioty, ludzi, śpiące spokojnie małe dziewczynki i ich wielkie łóżka. Zalewa stoły, szafy, wazony i stojące w nich kwiaty, ludzkie dobre serduszka. Ktoś coś krzyczy do mnie, bym wsiadła do szalupy dopóki stoi jeszcze pusta. Lecz nie dociera już żadne słowo do mnie, bo byłam martwa zanim na statek o własnych siłach wsiadłam. Już się wypłakałam, teraz jestem głucha, blada i słaba, jak wydmuchana muszka.

Brak komentarzy:

Prześlij komentarz

(Nie) Pierwszy upadek

Dziękuję Ci, że we mnie wierzysz, że wciąż rad nie dajesz... i każdego jego miarą mierzysz. Tak jak każda dobra matka.  Wciąż bardziej podob...