poniedziałek, 20 kwietnia 2015
Niepokonana
Nie da się cofnąć słów w złości wykrzyczanych. Zwyczajnie kręcą się wokół drewnianego patyczka niczym wata cukrowa. Nie wnoszą niczego, sklejają się z sobą, są niezdrowe, trupio blade, chorobliwie złośliwe, zazdrosne, dożarte, nieszczęśliwe, bezsilne i słabe, ooch nie, znów ból. Boli mnie tym razem noga, pokonała mnie nawet pogoda.
Subskrybuj:
Komentarze do posta (Atom)
(Nie) Pierwszy upadek
Dziękuję Ci, że we mnie wierzysz, że wciąż rad nie dajesz... i każdego jego miarą mierzysz. Tak jak każda dobra matka. Wciąż bardziej podob...
-
Powoli do mnie dociera, ta dziwna świadomość bycia tu i teraz. Czym jestem i kim byłam. Czy ja się aż tak zmieniłam? Mogę się jednak zmienia...
-
Jeśli On Ci kiedyś powie, co tak naprawdę myśli o tobie. To może się uśmiechnę do niego jeszcze, może też się po drodze pogubię, niebożę. I ...
-
A jednak przeszła... Ta miłość w końcu odeszła... Zniknęła znienacka, tak samo nagle, jak nieoczekiwanie się zaczęła... zanim się obejrzała...
Brak komentarzy:
Prześlij komentarz