poniedziałek, 20 kwietnia 2015
Pomiędzy Grywałdem, a Krakowem
Powiem Ci, co Ci dolega, na co zacząłeś chorować. To nie miłość do kotów, nie przyjaźń ze swoimi sąsiadami i współplemiennikami, ale ksenofobia. Odziedziczyłeś ją po swoich przodkach. Wyssałeś z mlekiem matki, jak przystało na psychopatycznego obcokrajowców i ceprów wroga. A wszystko dlatego, że ty jesteś z Grywałdu, a ja z Krakowa. Tu leży Grywałd, tam jest Kraków, a między nami mur nie do przebicia. Nienawiść, strach, tak cię opętały, że już na środki nie zważasz, niszczysz wszystko, co cię od twojej idealnej wizji świata może odwieść, zablokować. Wpojono ci, że tylko wtedy przetrwasz ty i cała wioska, jeśli czystość plemienia i jego odrębność zachowasz. Każdy przejaw inności należy w zalążku mordować. Więc zabij mnie, skoro jestem kurwą, skoro inaczej niż twoi współplemieńcy myślę. Uratuj wioskę, bo mogę ją swoją chorobą zainfekować. Według Ciebie jestem ciągle chora, bo jestem, żyję. Zabij więc, czemu się cofasz, masz tę moc tylko raz, dopóki w moich żyłach kurewska krew płynie!
Subskrybuj:
Komentarze do posta (Atom)
(Nie) Pierwszy upadek
Dziękuję Ci, że we mnie wierzysz, że wciąż rad nie dajesz... i każdego jego miarą mierzysz. Tak jak każda dobra matka. Wciąż bardziej podob...
-
Powoli do mnie dociera, ta dziwna świadomość bycia tu i teraz. Czym jestem i kim byłam. Czy ja się aż tak zmieniłam? Mogę się jednak zmienia...
-
Jeśli On Ci kiedyś powie, co tak naprawdę myśli o tobie. To może się uśmiechnę do niego jeszcze, może też się po drodze pogubię, niebożę. I ...
-
A jednak przeszła... Ta miłość w końcu odeszła... Zniknęła znienacka, tak samo nagle, jak nieoczekiwanie się zaczęła... zanim się obejrzała...
Brak komentarzy:
Prześlij komentarz