poniedziałek, 15 grudnia 2014

Gorzka pigułka

Uważasz, że nic się nie stało. Że doszłaś do wszystkiego sama, że ciągle ci mało. A ja mam to czego chciałam, trzeba było nie usuwać dziecka. Zaledwie pomyślałam: przecież sama mnie do tego namawiałaś?!Dzisiaj mówisz, że ta robota mogła być źle przeprowadzona i że może jajniki niedrożne, może macica uszkodzona...Przemilczałam, że w Polsce karalne jest do aborcji namawianie i jej przeprowadzanie, a nie ten, na kim się ją dokona.Teraz sama dumę z macierzyństwa czujesz, a na mnie palcem pokazujesz i krzyczysz: to nie byłam ja, tylko ona! Mówisz o swojej ciężkiej nad zapłodnieniem pracy. Oj, siostro moja rodzona! Co ty wiesz o rozpaczy? Gdy drżenie, załamanie głosu usłyszałaś, szybko słów pożałowałaś. Coś tam tłumaczysz, że dzisiejsza technika wszystko może zdziałać. Czy teraz dopiero rozumiesz jak zostałam skrzywdzona? Czy  ty wiesz, że niechęć kobiet i mężczyzn na kilometr czuję.  Że życie mnie ominęło i od lat zamiast dumy i radości tylko gorycz czuję. Może, gdybym spotkała kogoś mądrego, kto mnie zrozumie. I może go nawet znalazłam, lecz we własnym roztrzepaniu, wciąż go gubię. Lecz to cię nie obchodzi, czujesz euforię, radość, glorię. Idziesz do kościoła, nawet zaczynasz się modlić. W świętość swej natury wierzysz, która sama się zapładnia i potomstwo produkuje. Piątą cnotą boską się już cechujesz: oddychanie, odżywianie, wydalanie, wzrost i rozmnażanie. Serdecznie gratuluję!

Brak komentarzy:

Prześlij komentarz

(Nie) Pierwszy upadek

Dziękuję Ci, że we mnie wierzysz, że wciąż rad nie dajesz... i każdego jego miarą mierzysz. Tak jak każda dobra matka.  Wciąż bardziej podob...