czwartek, 25 grudnia 2014

Kochaj bliźniego swego, jak siebie samego

Co robić, gdy przychodzi czas odchodzić? Jak się zachować? Gdzie podziać wzrok? Jak wydusić z siebie słowa? Obojętna to rzecz dla człowieka, który zawczasu rozmawia, pyta, lub też milczy, odpowiedzi szuka. Przygotuj się na najgorsze, lecz go nie czekaj, ani przed nim nie uciekaj. A czasem wystarczy odejść ale tylko trochę, na moment, by zrozumieć, jaką wybrali Ci przodkowie drogę. Upaść pod krzyżem i się podnieść. Św. Szymon dalej krzyż nieść Ci pomoże, twarz obetrze z potu św. Weronika. I tak ważnym jest kogoś kochać, respektować każdego człowieka. Gdy odszedłeś ja też stanęłam z boku i pojęłam moje tęsknoty, zlekceważone łzy. Miłość to nie zabawa w piaskownicy, to nie czcze obiecanki, mierne foty. Miłość to jakaś decyzja: kocham, więc nie oszukuję, nie kłamię, nie izoluję się od uczuć obiektu, lecz świadomie się do niego zbliżam. Włożyłeś wiele pracy, by wprowadzić nasz pociąg na właściwe tory. Nawet nie wiesz, jak ja się bałam, nad każdą decyzją dużo myślałam. Lecz tamtego dnia, gdy na dworcu twoją rękę ściskałam, coś do Ciebie na pożegnanie powiedziałam...Od razu słów wulgarnych pożałowałam...A potem się nad własną głupotą rozpłakałam.

Brak komentarzy:

Prześlij komentarz

(Nie) Pierwszy upadek

Dziękuję Ci, że we mnie wierzysz, że wciąż rad nie dajesz... i każdego jego miarą mierzysz. Tak jak każda dobra matka.  Wciąż bardziej podob...