środa, 17 grudnia 2014
Pół żatrem, czy serio?
Gdy czytam, jak pięknie do mnie piszesz, dłonią usta zakrywam i rękę z rozpaczy gryzę. Spoglądam w okno, na kratę i odwaga opuszcza mnie. Nazwij mnie tchórzem, krzycz na mnie, a potem wróć i przytul mnie. Tchnij we mnie nadziei promyk, że to życie ma ciąg dalszy, z dala od klatki, bliżej ciebie, w domu. Rozmawiaj ze mną otwarcie, nie mów po kryjomu, lub pół żartem. Spotkajmy się i spróbujmy sobie nawzajem pomóc. Umiesz to zrobić, jeszcze pamiętam, myślę o Tobie...Zbyszek!
Subskrybuj:
Komentarze do posta (Atom)
(Nie) Pierwszy upadek
Dziękuję Ci, że we mnie wierzysz, że wciąż rad nie dajesz... i każdego jego miarą mierzysz. Tak jak każda dobra matka. Wciąż bardziej podob...
-
Powoli do mnie dociera, ta dziwna świadomość bycia tu i teraz. Czym jestem i kim byłam. Czy ja się aż tak zmieniłam? Mogę się jednak zmienia...
-
Jeśli On Ci kiedyś powie, co tak naprawdę myśli o tobie. To może się uśmiechnę do niego jeszcze, może też się po drodze pogubię, niebożę. I ...
-
A jednak przeszła... Ta miłość w końcu odeszła... Zniknęła znienacka, tak samo nagle, jak nieoczekiwanie się zaczęła... zanim się obejrzała...
Brak komentarzy:
Prześlij komentarz