środa, 10 grudnia 2014
Ratuj się kto może
Gdy jesteś w moim śnie, nie przypominasz już siebie zupełnie. Podchodzę bliżej, by przytulić się, patrzę ci w oczy łagodnie, lecz w nich czai się zło, gniew. Zauważam trochę zbyt późno, że to nie ty, pomyliłam się. Ten, to dziki zwierz, który chce mnie zjeść. Przerażenie ogarnia mnie, słyszę swój krzyk, bo to ostatnie chwile, zwierz do skoku pręży się. Wtem, spada niczym z nieba, inny, znajomy, lecz nie oswojony zwierz. Tarmoszą się. Spadają na ziemię. Ja ze strachu ledwo drzewa trzymam się. Ten tygrys uratował mi życie. Zdążył odwrócić się, spojrzał dziko na mnie i ryknął "Uciekaj. Teraz masz wolną drogę. Ratuj się".
Subskrybuj:
Komentarze do posta (Atom)
(Nie) Pierwszy upadek
Dziękuję Ci, że we mnie wierzysz, że wciąż rad nie dajesz... i każdego jego miarą mierzysz. Tak jak każda dobra matka. Wciąż bardziej podob...
-
Powoli do mnie dociera, ta dziwna świadomość bycia tu i teraz. Czym jestem i kim byłam. Czy ja się aż tak zmieniłam? Mogę się jednak zmienia...
-
Jeśli On Ci kiedyś powie, co tak naprawdę myśli o tobie. To może się uśmiechnę do niego jeszcze, może też się po drodze pogubię, niebożę. I ...
-
A jednak przeszła... Ta miłość w końcu odeszła... Zniknęła znienacka, tak samo nagle, jak nieoczekiwanie się zaczęła... zanim się obejrzała...
Brak komentarzy:
Prześlij komentarz