sobota, 20 grudnia 2014

Życie, wzięte pod lupę

Zbliżają się święta, radują się chłopcy i dziewczęta. Lecz gdzieś tam za rogiem, czai się śmierć, ciemność, pustka i nie ma nadziei, że może przejdzie bokiem. Ktoś za miesiąc, ktoś za lat 20, inny za 50, jeden umiera wcześniej, drugi później. Może dzieje się to właśnie w tej sekundzie. Szybko jak myśl, szybciej niż dźwięk do uszu, a zapach do nozdrzy dociera. Jeden za drugim gdzieś daleko, lub tuż obok, rodzi się i umiera. I rozsypią się życia puzzle, których już nikt nie pozbiera.

Brak komentarzy:

Prześlij komentarz

(Nie) Pierwszy upadek

Dziękuję Ci, że we mnie wierzysz, że wciąż rad nie dajesz... i każdego jego miarą mierzysz. Tak jak każda dobra matka.  Wciąż bardziej podob...