poniedziałek, 22 grudnia 2014

To już święta, czy można o tym nie pamiętać?

To będzie krótka piłka: Cztery tygodnie i dni kilka. Nim kula ziemska obróci się razy 30-ści, ja znów będę spacerować po krakowskim przedmieściu. Odwiedzę może osób kilka, chorego wujka, może spotkam Zbyszka. Wszystko się ułoży, zobaczysz...muszę tylko przetrwać ten świąteczny czas. Mogła być choinka, śnieg, twój uśmiech od ucha do ucha i polska kuchnia domowa. Jest cierpienie, ból, mój smutek, czyjaś zazdrość i atmosfera grobowa. Są zakazane piosenki, szeptane przez sen marzenia, duże troski i małe spełnienia. I ktoś jest jeszcze, może jeszcze o tym nie wie, ale swoją wiarą we mnie, dokonał cudu, bo zwyciężył me nieszczęście.

Brak komentarzy:

Prześlij komentarz

(Nie) Pierwszy upadek

Dziękuję Ci, że we mnie wierzysz, że wciąż rad nie dajesz... i każdego jego miarą mierzysz. Tak jak każda dobra matka.  Wciąż bardziej podob...