niedziela, 21 grudnia 2014

Nirwana

Czasem bolą cię oczy, od wypatrywania drogi. Od walki z samą sobą, by ciągle iść do przodu. Nie zatrzymam się na moment, gdyż stracę z oczu cel. Choć on ciągle się oddala i na moje zmęczenie nie zważa. Był już prawie, prawie mój. Już trzymałam go za rękę, lecz zniknął jak za magicznym zaklęciem. Lub go sobie wymyśliłam, oczy tylko wypatrzyłam. Ach, ja głupia, w moje szczęście uwierzyłam. Znów go widzę, tam daleko widnieje horyzont. Jest bezkresny, tak jak moja do Niego miłość. A za nim mój cel - nicość.

Brak komentarzy:

Prześlij komentarz

(Nie) Pierwszy upadek

Dziękuję Ci, że we mnie wierzysz, że wciąż rad nie dajesz... i każdego jego miarą mierzysz. Tak jak każda dobra matka.  Wciąż bardziej podob...