sobota, 10 października 2015

Gdyby...

Gdyby możliwym było, oderwać się od złych wspomnień, utraconych lat, marzeń. Gdyby możliwym było, przewinąć taśmę do tyłu. To wróciłabym do początku, Krakowa i pracy w kiosku. Siedziałabym teraz przy kompie i czytała, czy Zbyszek pisze jeszcze o mnie. Potem zrobiłabym herbatę, przejrzała poranną prasę. Zajrzała do Podhalańskiego Tygodnika, czy jakiś Surowiak na świat przyszedł i czy jego ojciec ma na imię Zbyszek. Serce by mi przy tym kołotało. Zakopane, Szczawnica, Tylmanowa...uff, na szczęście nic się dzisiaj nie stało. Wracałabym do domu sobotnimi wieczorami. Jadąc tramwajem z rozbawionymi, pijanymi studentami. Patrzyłabym jednak w okno, by nie wspominać już tego, co wydarzyło się z tobą. Potem weszłabym do domu, włączyła komputer. I patrzyła na nieruchomy ekran, brak wiadomości, pustą pocztę. I pewnie zasnęłabym dalej marząc o Tobie.

Brak komentarzy:

Prześlij komentarz

(Nie) Pierwszy upadek

Dziękuję Ci, że we mnie wierzysz, że wciąż rad nie dajesz... i każdego jego miarą mierzysz. Tak jak każda dobra matka.  Wciąż bardziej podob...