poniedziałek, 12 października 2015

Stary musi, młody może

A życie zrobiło się takie nieżyczliwe. Snem cichym usnęło, zabierając do grobu wszystkie tajemnice. Chorobliwie milczące, znudzone, dzikie, przeprawia się na drugą stronę ze swoim zbyt młodym towarzyszem. Potrzebowało bliskości na te ostatnie dni na niskości, więc zamówiło rozczarowaną miłością dziewczynę. Zmieniło jej umysł i ciało swoim potrzebom podporządkowało. Jestem partnerką do tańca, tańczę zabójczą czaczę i śmiertelnego walca. W mych ramionach, zapewne ze śpiewem na ustach ostatnią drogę pokonasz. Marzyłaś o tym by nie być opuszczona, więc dostałaś w prezencie na pocieszenie  dziewicę. A teraz już bądź uspokojona, bo z nie z samotności, a ze starości skonasz. A ja? A ja mimo, iż nie muszę...

Brak komentarzy:

Prześlij komentarz

(Nie) Pierwszy upadek

Dziękuję Ci, że we mnie wierzysz, że wciąż rad nie dajesz... i każdego jego miarą mierzysz. Tak jak każda dobra matka.  Wciąż bardziej podob...