czwartek, 29 października 2015
Gra pozorów
Znowu układam matematyczne wzory. Zamykam okna na świat powoli. Ktoś przesunął mój pionek na miejsce pierwsze z brzegu wolne. Widzę układ gry i widzę jej koniec. To był dla niego katastrofy początek, lecz wykonanego ruchu nie cofnie. Wygrywam, lecz on nic nie widzi i wciąż w to brnie. Lecz wkrótce się zorientuje i może oberwie mi się? Ta pozorów gra staje się w końcu dla obojga zbyt uciążliwa. Ktoś z nas kończy, ktoś gniewem wybucha. Ja też się gniewam, lecz zawsze najlepszy wygrywa. Zmieniasz układ gry. W tej grze ja też wygrywam. Czyżby Wielka Gra stała się bardziej sprawiedliwa? Och nie, ty dajesz mi fory, bym była przez chwilę szczęśliwa...
Subskrybuj:
Komentarze do posta (Atom)
(Nie) Pierwszy upadek
Dziękuję Ci, że we mnie wierzysz, że wciąż rad nie dajesz... i każdego jego miarą mierzysz. Tak jak każda dobra matka. Wciąż bardziej podob...
-
Powoli do mnie dociera, ta dziwna świadomość bycia tu i teraz. Czym jestem i kim byłam. Czy ja się aż tak zmieniłam? Mogę się jednak zmienia...
-
Jeśli On Ci kiedyś powie, co tak naprawdę myśli o tobie. To może się uśmiechnę do niego jeszcze, może też się po drodze pogubię, niebożę. I ...
-
A jednak przeszła... Ta miłość w końcu odeszła... Zniknęła znienacka, tak samo nagle, jak nieoczekiwanie się zaczęła... zanim się obejrzała...
Brak komentarzy:
Prześlij komentarz